
25. WMFF, subiektywne sprawozdanie
Jak co roku filmomaniactwu trzeba było dać upust podczas kolejnego Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Tym razem czasu było w brud, jeno fundusze niekoniecznie zezwoliły na tyle radochy z filmów z całego świata, ile człowiek by chciał. Oczywiście nawiedziłem także kino prezentujące same krótkometrażówki (tym razem były one puszczane tylko w kinie Kulturą - stąd i dużo mniejsza frekwencja). Oto i one: "Alfons mucha" - jak to mucha może przejąć władanie nad więźniem. Zabawne, ale bez rewelacji. "Żegnaj, to już koniec" - o pani w kwiecie wieku cieszącej się życiem i seksem. Troszkę zadziwiające było zainteresowanie 73-latką przez młodzieńców. "Jaskinia" - młody gniewny mszczący się na swym ojczymie za błędy tragicznie zmarłego ojca. "Nasi" - jak to w dzisiejszej Rosji produkuje się tabuny bezwolnych, młodych wyznawców jedynego, słusznego Putina. Straszliwa nuda do potęgi entej. "Fotografia Jezusa" - dokumencik oparty na autentycznych zapytaniach ludzi dotyczących wyszukiwania pewnych zdjęć. Niektórzy ludzie zdają się być dużo mniej rozgarnięci niż pęczek rzodkiewki. "Praktyczny podręcznik wyimaginowanego przyjaciela (wersja skrócona)" - świetny film opowiadający historię 27-letniego mężczyzny i jego wyimaginowanego przyjaciela Kapitana Kilotona. Zdecydowanie wart obejrzenia. "Przechadzka" - starsza pani chadzająca do zburzonego podczas wojny domu. "Ocalony" - karierowicz zmuszony do odebrania starego volvo ojca powraca do lat dziecinnych. "Lato" - nastoletnie rodzeństwo wraz z rodzicami spędza wakacje na prowincji. Pomiędzy rodzeństwem budzą się dziwne żądze. "Nieprzewidywalny" - Sherlock Holmes i dr Watson rozwiązują zagadkę Kuby Rozpruwacza. Szkoda, że końcówka była tak nachalna. "Strata" - na Islandii wybucha wojna nakręcona światowym kryzysem gospodarczym, który ową wyspę dotknął szczególnie dotkliwie. Nieźle zrobiony i zgrabnie podany obraz. Poza krótkim metrażem znalazło się oczywiście sporo miejsca na pełnometrażowe produkcje rodem z całego świata: "Grzybobranie" - dokumencik o zbieraniu grzybów w Ameryce Północnej. Nieco przydługaśny jak na to, co zostało zaprezentowane, jednakże wprawiający w pozytywny nastrój filmik. "Ostatnie dni Emmy Blank" - towarzyszenie umierającej kobiecie może być straszliwie ciężkie. "Lymelife" - amerykańskie przedmieścia lat 70-tych i ich problemy. "Opowieści Złotego Wieku" - humorystyczne rozlicznie się z legendami miejskimi z czasów ubiegłego ustroju w Rumunii. "Najlepszy kontakt" - film pełnego odlotu twórczego o odebraniu przesyłki z Polski. "Symbol" - ubiegłoroczny kontakt z filmem "Big Man Japan" skusiło mnie na kolejny film Hitoshi Matsumoto. I znów można było zagłębić się w odjechany świat tegoż reżysera. "Louise Michel" - humorystyczna opowiastka o niecodziennej osobie od czarnej roboty "Ocipinka seksu" - to było to. Zdecydowanie jedna z lepszych rzeczy na tegorocznym festiwalu. Zestaw kilku opowiastek o seksie z niecodziennymi morałami w wykonaniu kobiety. To powinno się puszczać jako formę edukacji seksualnej w naszym, jakże zacofanym kraju. "The Girlfriend Experience" - kolejna porno gwiazda daje rady u słynnego reżysera. "Kostucha" - świetne kino kryminalne potrafiące zaskoczyć. "Pechowcy" - o trudnym dorastaniu w trudnych warunkach. Czasem nawet na nadzieję jest się za biednym "Pragnienie" - i pełne zaskoczenie. Pomimo, iż kino wampiryczne, to i tak dałem się mu pochłonąć w pełni. "Siła wyższa" - o nieudaczniku jakich mało i perypetiach zupełnie niepoważnych "Mężczyźni na moście" - miasto Stambuł od innej strony. "Nic osobistego" - bardzo dobre kino o wolności.
Jednak tym razem tylko raz udało mi się trafić na spotkanie z twórcą filmu, nad czym po dziś dzień ubolewam. Na pocieszenie pozostaje tylko świadomość, iż rozmowa z Urszulą Antoniak była ciekawa i wiele wyjaśniła z jej filmu "Nic osobistego".
2009-11-24 22:18:50 sarna23
|