Nominacje Kaszany Rh- za 2009
Oto haniebni nominowani w prestiżowych kategoriach:
-Kaszanisko- ZMIERZCH (Twilight) – w sumie za cholerę nie potrafię sobie wymyślić nawet najcudatniejszego powody, dla którego stada małolatów oglądają to siano, tocz to Harry Porter dużo poważniej, sensowniej i mniej idiotycznie wygląda przeniesiony na duży ekran. DZIEŃ, W KTÓRYM ZATRZYMAŁA SIĘ ZIEMIA (The Day the Earth Stood Still) – stary jak świat film został unowocześniony, wsadzono do roli głównej imć Keanu Neo Reeves. Dużo efektów które tylko sprzyjały pokazaniu jak to wszystko debilne jest. UNDERWORLD: BUNT LYKANÓW (Underworld 3: Rise of the Lycans) – jak część pierwszą obejrzałem z dużą ciekawością (i to nie tylko dzięki pewnej zgrabnej pani w obciślaku), dwójka już męczyła brakiem chęci do sensownego rozwiązania, a trójka… to już soczyste nieporozumienie CZIŁAŁA Z BEVERLY HILLS (Beverly Hills Chihuahua) – już sam tytuł mówi o debiliźmie tegoż filmu KOCHAJ I TAŃCZ (Kochaj i tańcz) – nasi rodacy oszaleli na punkcie tańca, dzięki telewizyjnym programom „masz talent”, „you cant dance”, „taniec z gwiazdami”. Teraz każdy staje się ekspertem od rytmicznego poruszania się po parkiecie. Szaleństwo przeniosło się także na duży ekran. Cóż dawno już w Polsce nie zrobiono filmu, gdzie taniec został sensownie połączony z fabułą… nie wiem czy ostatnio nie było to gdzieś przed II wojną światową SIEDEM DUSZ (Seven Pounds) – bida z nędzą, może i pomysł był, ale wykonanie to już porażka. Z każdą upływającą minutą seansu czułem, że umierają mi kolejne komórki mózgowe, tak to przewidywalne i nędzne było. SZYBKO I WŚCIEKLE (Fast and Furious) – nic dwa razy się nie zdarza – poza kolejną odsłoną szybkich i wściekłych która trzyma nędzny poziom poprzedniczek DRAGONBALL: EWOLUCJA (Dragonball Evolution) – tocz to jedna wielka bomba śmiechowa. Pomysł przeniesienia anime na aktorski film już na poziomie plotek wydał mi się niedorzeczny, co tylko później potwierdzono. Każdy element jest więcej niż żałosny. Esencja kiczu. HANNAH MONTANA (Hannah Montana) – superaśna maszynka do robienia pieniędzy. Jedna wielka ściema do wyciskania kolejnych pieniędzy z rodziców. ANIOŁY I DEMONY (Angels and Demons) – oj, oj, oj jaka gigantyczna porażka. Wielkie czary mary o niczym HARRY POTTER I KSIĄŻĘ PÓŁKRWI (Harry Potter and the Half-Blood Prince) – nawet zatwardziali fani Harego Putina muszą przyznać, że ten odcinek to straszna tandeta i lipa. Przynudzająca wycinanka, z której ktoś miał czelność poskładać barachło zwane górnolotnie filmem SUROGACI (Surrogates) – cienizna ubrana w sztafaż sf coby ukryć wszelkie nieścisłości WERONIKA POSTANAWIA UMRZEĆ (Veronika Decides to Die) – uczciwie rzecz stawiają szkoda że nie zdechła w pierwszych pięciu minutach, przynajmniej ludzie dobrze by ją zapamiętali i jeszcze postękująca Buffy. PIŁA VI (Saw VI) – żenująca kontynuacja, choć o niebo lepsza od przykominkowej części poprzedniej to i tak daleka od świeżości jedynki. ZABÓJCZE CIAŁO (Jennifer's Body) – debilny pomysł, debilne wykonanie, jedyne na co dało się patrzeć to plakat. 2012 (2012) – bida, której rozwiązanie znane jest już po zobaczeniu plakatu. A główne bohatery to sobie chyba wklepali kody na nieśmiertelności z Dooma SAGA ZMIERZCH: KSIĘŻYC W NOWIU (The Twilight Saga: New Moon) – kolejna odsłona super, wypasionej wampirzej sagi o niczym. Takie coś, co można spuentować prostym w swym obskurantyzmie stwierdzeniu o znanej serii romansideł „Saga o ludziach smrodu”
-Najgorszy element scenografii- Izabella Miko – cóż nie zauważyłem dotychczas w niej jakiegokolwiek talentu aktorskiego, a jakoś na zachodzie wsadzają ją do coraz to i rusz kolejnych produkcji. Miley Cyrus - nie mogę po prostu na nią patrzeć. Zero umiejętności, zero talentu, kolejne zera pojawiające się na jej koncie… Sarah Michelle Gellar – strasznie zeżarła swą osobą ekranizację jednej z najpoczytniejszych ostatnimi czasy powieści. Niech wraca przytulać się do wampirków. Megan Fox – ta laska nie potrafi grać, jedynie jakoś wygląda. Jednak zdecydowanie lepiej wypada na statycznych zdjęciach, bo w filmie za mocno czuć ją sztucznością. Taka dmuchana lala. Amanda Peet – zdecydowanie będę unikał produkcji, gdzie ta pani się pojawi.
-Drewno roku- Robert Pattinson – koleś jest po prostu żenujący, cała jego fizjonomia wręcz krzyczy nie umiem grać, nie umiem grać. A miliony małolat szaleją na punkcie tego wampiroszczura… kolejna tajemnica wszechświata pozostanie niewyjaśniona Keanu Reeves – ech po Matrixie bardzo trudno znaleźć, choć jeden film, w którym pokazał się z dobrej strony. Mateusz Damięcki – cóż gdyby nie rodzinne tradycje nikt go pewnie nie zatrudniłby w tym roku do żadnego filmu. Costas Mandylor – był równie przekonywujący, co zdechły kot leżący przy drodze mający udawać kaktusa. Takie typy jeszcze bardziej rozłożyły i tak zdychającą „Piłę”.
2010-01-29 21:14:46 sarna23
|