film i kino

Start       Nowosci filmowe       Premiery       Aktualnosci       Recenzje       Felietony       Filmy       Osoby       Forum       Programy
   Szukaj:
 
Ostatnie dni Emmy Blank
0123456789
 ocena: brak (0)
 oceń:
blank Ostatnie dni Emmy Blank
De laatste dagen van Emma Blank (aka Last Days of Emma Blank) (2009)



Służba nie drużba

Pierwszy w tym roku kontakt z pełnometrażowym filmem fabularnym na tegorocznym 25. Warszawskim Festiwalu Filmowym padł na ów film. Jak zwykle został wybrany podczas niezwykle skomplikowanego systemu eliminacji (czas - niektóre dni - film, których nie chce się obejrzeć + interesujące filmy - godziny wyświetlania * pieniądze = ilość seansów). I ten wybór był jak najbardziej trafiony.

Tytułowa Emma Blank to mieszkająca samotnie (nie licząc służby i psa) kobieta. Cały czas powtarza, że już niedługo umrze. Służba stara się, lecz nie sprostuje coraz trudniejszym zadaniom stawianym przez jaśnie panią. Jednak z każdą upływającą minutą wypływają kolejne brudy. I to co wydawało się jasną relacją pracodawczyni - służba stają się coraz bardziej skomplikowane.

Emma początkowo wydaje się zmanieryzowaną i zblazowaną kobietą będącą już w dojrzałym wieku. Połowa życia już za nią, a ona ciągle skrzeczy "jeszcze parę miesięcy i będziecie mieli mnie z głowy". Początkowo wydaje się być hipochondryczką lubiącą być w centrum uwagi i by całe otoczenia się nią opiekowało, gdy ma chwile słabości. Lecz po słowach "Nie mam żadnego raka. Umieram z przemęczenia" staje się jasne, że to co wydawało się ściemą jest formą gry "służby", aby głośno nie powiedzieć zakazanego słowa nowotwór. Wśród "służby tylko Theo traktowany był z jakąkolwiek sympatią. Typ ten zachowuje się co najmniej skandalicznie, lecz jak się okazuje taka jego rola, rola psa! Wcielił się w tą postać sam reżyser i wyszło mu to nieźle. Typ ten wprowadza najwięcej zamieszania i jakoby z drugiego planu (nie tylko jako twórca filmu) rządzi resztą - pomimo swej milczącej psiej natury. Kilkukrotnie samo jego pojawienie się na ekranie wzbudzało salwy śmiechu na sali. Jest tu także Bella robiąca za kucharkę. Znosi w milczeniu dąsy pani domu na "tylko dobre" posiłki i równocześnie stara się opiekować swym dorosłym synem, który także pracuje usługując na tych samych włościach, co i matka. Młodzieniec ów nie grzeszy intelektem, zakochuje się w Gonnie, nie potrafi odnaleźć poza nią sensu życia. Jednak dziewczyna ma go w głębokim poważaniu i gdy tylko pojawia się nad wodą tajemniczy, nieznajomy brunet o arabskich rysach bez ociągania się wpada w jego ramiona. Na sam koniec zostawiłem kamerdynera Hanevelda granego przez Gene'a Bervoetsa, którego polubiłem i doceniłem kunszt aktorski za role w "Stacji benzynowej" i "Poczekalni" genialnych krótkometrażówkach o dużym natężeniu seksualności na każdą klatkę filmową. Facet przez niego grany wydaje się najtwardszy, stara się resztą dyrygować by pani domu była zadowolona na każdej możliwej płaszczyźnie. Ale czy zostanie to docenione?

Sporo tu sarkazmu i cynizmu. Układ panujący w domu można uznać za przerysowaną wizję społeczeństwa. Gdzie jednostce odebrano nie tylko prawo do buntu, ale i do własności siebie samego. Nikt tutaj nie ma nic do powiedzenia poza rządzącą królową matką. Niczym władczyni mrowiska zarządza wszystkimi, każda czynność zostaje jej podporządkowana, jej dobremu samopoczuciu, a robotnice powinny być gotowe na śmierć bez najmniejszego zgrzytu żuwaczek. Jednak, jak wszędzie - zbyt duży nacisk i kontrola kończą się rewolucją i przewrotem tak i tu w końcu do tego dochodzi. Nie jest to krwawa jadka, jaką wielokrotnie mieliśmy okazję oglądać dzięki ekranowi telewizyjnemu i to nie tylko z jakichś prowincjonalnych afrykańskich państewek, ale i ulic Warszawy, gdzie walczyli o "swoje" górnicy stosując samolubnie terror i zastraszenie jako jedyną uznaną przez nich formę jako negocjacji.

Ciekawe spojrzenie na relacje między ludzkie w wymuszonej sytuacji. Przyjazna dla widza forma teatralności (mała ilość aktorów i przerysowanie postaci) w filmie fabularnym. Sporo humoru na poziomie i dobre wywiązanie się ze swej aktorskiej pracy przez całą obsadę ułatwia kontakt z "Ostatnimi dniami Emmy Blank". W paru momentach zaskakujące, acz całościowo przyjemne kino nie tylko dla wybrańców.

sarna23
OCENA: 6
blank
blank recenzja filmu
Służba nie drużba sarna23
© 2005 - 2010 Filmbox.pl | Partnerzy | Linki | Redakcja | Kontakt | Oswiadczenie | Wspolpraca | Konkurs | Online: 14 online
Mapa strony