film i kino

Start       Nowosci filmowe       Premiery       Aktualnosci       Recenzje       Felietony       Filmy       Osoby       Forum       Programy
   Szukaj:
Filmy w Playspot.pl
 
Prestiż
0123456789
 ocena: brak (0)
 oceń:
blank Prestiż
The Prestige (2006)



Pojedynek na 'magię'

Jakoś tak niepostrzeżenie zniknął mi ten film z dużego ekranu i dopiero kilka miesięcy po premierze kinowej obejrzałem go w domowych pieleszach. Amerykańscy producenci mają dziwną taktykę, iż kręci się, a następnie wypuszcza do dystrybucji w tym samym czasie dwa filmy o podobnej tematyce. Na szybko szukając w pamięci. Rok 1998 dwa filmy o zbliżającej się zagładzie naszego globu "Deep Impact" i "Armageddon". Czy z tego samego roku komputerowe animacje o mrówkach "Mrówka Z" i "Dawno temu w trawie" różniące się na tyle "znacznie" by nikt nie podejrzewał o zbyt duże podobieństwo. Katastroficzne o wulkanach "Góra Dantego" i "Wulkan" obydwa mierne, ale ludzie lubią zagładę. Potem mieliśmy atak na kosmiczny podbój "Misja na Marsa" i "Red Planet". W tematyce horrorowej także mamy owe bliźniaki jednojajowe takie "Zejście" i "The Cave". I tym razem uczyniono podobnie "Iluzjonista" i "Prestiż" pojawiły się w podobnym czasie na ekranach światowych kin a i także w Polsce. Chyba liczą, że na fali lubości do jednego z nich (znaczy się do tematyki) widownia rzuci się z chęcią na ten kolejny tytuł jednak, jeśli trafiłby się jakiś gniot to nie do pozazdroszczenia byłby los tego drugiego choćby był dobry. Wiadomo widz brutalnym jest i nie wybacza zbyt łatwo.

Tak jak we wspomnianym już wyżej "Iluzjoniście" fabuła filmu oparta jest o świat prestidigitatorów. Na początku współpracują, aż do momentu, gdy zły węzeł na rękach żony jednego z magików powoduje jej utonięcie podczas występu. Jej mąż odgrywa się na koledze biorąc udział w przedstawieniu Alfreda Bordena. Ma on wykonać sztuczkę "łapanie kuli". Nie do końca wychodzi ten numer magikowi, który traci palce. Teraz to Borden zamierza się zemścić.

Samo nakręcająca się spirala przemocy jest w tym obrazie bardzo dobrze widoczna. Wypadek spowodowany przez zadufanie w sobie i wybujałą wiarę w swe "magiczne" zdolności Bordena rozpoczyna pojedynek iluzjonistów. Za wszelką cenę starają się być lepszymi od przeciwnika, jednocześnie dyskredytując go. Nie cofają się przed oszustwem czy kradzieżą. Tutaj dosłownie "cel uświęca środki". Jednak żaden z nich nie zdaje sobie do końca sprawy z tego, iż ich działania poza pojedynkiem nie maja żadnego określonego celu. To wszystko składa się na końcowy efekt, iż żadne z nich nie może być zwycięzcą. Pojedynek, w którym nigdy nie mogło być zwycięzcy. Wszakże operują w tej samej tematyce, jednak zupełnie inaczej "kradną" serca swoich widzów, którzy kochają sztuczki.

Nieźle wkomponowano dziejący się w tle pojedynek dwóch wielkich naukowców Tesli i Edisona, którym zawdzięczamy wiele, jeśli chodzi o elektryczność, która wtedy była istną magią. Taki motyw twardo stojących na ziemi (strikte science). Ukazano moment naszej historii, gdy wiara w naukę była przeogromna. Jednak tuż obok nauki kwitły wszelkiej maści mistycyzmy - wróżki, media, magicy, chiromancja, frenologia (wróżenie z kształtu czaszki), litomancja (wróżenie z kamieni szlachetnych) , margaritomancja (wróżenie z pereł), metoposkopia (wróżenie ze zmarszczek na czole), libranomancja (wróżenie z kadzidła), geloskopia (wróżenie ze śmiechu). Wśród wysoko urodzonych i równie wysoko postawionych postaci tamtego okresu wielu ufało i wierzyło szarlatańskim sztuczkom. Często stawali się ofiarami niezłych przekrętów na grubą kasę. Wielce to były ciekawe czasy, gdy science mieszało się z fiction dając solidne podwaliny pod powstający gatunek science-fiction, którego prekursorami był choćby Julisz Verne. Wielka tylko szkoda, że ani prawdziwi naukowcy, ani wymyślenie magicy nie połączyli swych sił ku chwale ludzkości. Każdy z nich chciał samolubnie tkwić w światłach jupiterów.

Fabuła bardzo przewrotna, raz po raz widać było fintę w fincie. Ciężko było (poza dwoma motywami) odszyfrować, jakie mogą być rozwiązania niektórych zagadek. Bardzo fajnie zrealizowano cały pojedynek obu magików, kiedy to jeden drugiemu wchodził w paradę podczas występu niszcząc cały efekt finalny sztuczki. Dobrze skomponowany i ułożony, by przez cały seans nie sugerować widzowi, komu ma kibicować.

Natomiast aktorski pojedynek Bale v Jackman trzeba przyznać remis. Każdy z nich nieźle wpisał się w swą rolę. Cane niczym wino, im starszy tym lepsiejszy. Coraz więcej produkcji zatrudnia tego aktorskiego emeryta dając mu dorobić i wychodzi to na dobre, bo ten pan ma doświadczenie nie z tej ziemi. Johanson dostała niby rólkę, której tak na prawdę nie dało się spieprzyć, ani pokazać nic wielkiego. Także od strony obsady zrobiono, co trzeba by zachęcić ludzi do przyjścia na seans pokazując znane twarze.

Całościowo dość sympatyczny obraz. Nie jest to jakieś wszechogarniające, głębokie dzieło do przemyśleń, raczej obraz do oglądania i odprężania się podczas seansu. I owe zadanie w pełni spełnia, choć niektóre momenty są na tyle ciężkie, iż trudno pisać w tym kontekście o odprężaniu się. Dodatkowo chyba każdy lubi oglądać sztuczki, które podbijały kieszenie widzów już od dawien, dawna. Popularna rozrywka, która z czasem rozwinęła się do niebotycznych rozmiarów.

sarna23
OCENA: 6
blank
blank recenzja filmu
Pojedynek na \'magię\' sarna23
© 2005 - 2012 Filmbox.pl | Partnerzy | Linki | Redakcja | Kontakt | Oswiadczenie | Wspolpraca | Konkurs | Online: 10 online
Mapa strony